|
|
Grzechomachia
Na trawniku u stóp ławeczki
Spoczął zmierzchem w ogrodzie
Czarny melonik na złotej gałce
porą nadejścia dzieweczki
Ukłonem głębokim, nienagannym
Prosi pod jabłoni koronę
Jedwabiem zagarniając kurze
Pod gronostajowe poły sutanny
Wtem, gestem ucięty, ptactwa umilkł chór
Żar nieba w próżnię gdzieś uleciał,
I aksamitny z drzewa dobiegł szept
- grzechem znaczony, o Pani, ten wieczór...
Dar niebios rad jestem ci przychylić
Pod kopułą czarnego melonika
Grzesznych siedem gwiazd skrywam
Przeznaczeniem trudno je pomylić
Pierwsza, jaskrawo lśniąca czyha
Słabości ducha żywiąc się strawą
Ponad szczyty własne ego wynosi
Nienasycona próżnością Pycha
Druga namiętnym pocałunkiem w usta
W lubieżnym tańcu wirująca
Powabem kobiecego ciała
Zmysły rozpala - swawolna Rozpusta
Trzecia, stały występku gość
Gdzie dostatek dóbr materialnych
Dominować nad tym skarbem chce
Wiecznie pazerna Chciwość
Czwarta puszysta, kpina i łgarstwo
Zaprzeczenie skromności oraz diety
Łakomstwem błyszczą krągłe oczy
A na imię jej dali Obżarstwo
Piąta, której intryg nie dość
W sferze uczuć się ukrywa
Miłości naszej nie sprzyja
Wiecznie podstępna Zazdrość
Szósta, uwiodła towarzystwo
Nie podejmując wielu wysiłków
Szepcząc: - będzie, co ma być
Bezruchem sygnując Lenistwo
Siódma, śmiertelnych burzy krew
Bogów potężnych też nie oszczędza
Mocą zemsty ślepo uderza
W skroniach szatański Gniew
Tych siedem gwiazd firmamentu
chcę ofiarować za przysługę drobną
Bądź moją Ewą, Julią, Moną Lisą
Bez kobiecych wahań i wykrętów
Złotą laską zbiorę z matki-jabłoni
Zimne klejnoty drzewa obfitości
Byś mogła soczystego owocu uraczyć
Nozdrza, aromatem grzesznych woni
Rezultat będzie nader pocieszny
Godny Mefisto-diabelskiej intrygi
Bo owoc boskiego dzieła zepsuty
Jakem ja jestem grzeszny.
|
EUREKA?!
Rzekł Polak do Rodaka ledwo żywy
masz prawo bracie... być uczciwy,
triumfalnie zawołałem: Eureka! -
- spotkałem człowieka.
ELITY
W stołecznym grodzie aferalnym
twierdzeniem jest banalnym
o elitach na cienkiej linie...
i warchoła duch nie ginie.
HOMO
ŚMIESZNOŚĆ
Śmiesznością jest samą w sobie,
homo sapiens, czyli człowiek.
OJCZYZNA
Miałaś być narodową ostoją,
lecz "patrioci" cię kroją.
REFORMATORZY
Z dumą mówili, że kraj zmienili...
gdy go złupili.
WIARA
Wiara w narodzie tak głęboka...
jak zasobna Polska długa i szeroka.
|